Jan Andros, fotograf. "Będąc fotografem warto mieć dobry aparat, ale trzeba mieć przede wszystkim chęć poznawania i kochać piękno" [WYWIAD]

Adrian Gajewski
Adrian Gajewski
Jan Andros - fotograf z Brzegu.
Jan Andros - fotograf z Brzegu. Jan Andros
Udostępnij:
Jan Andros pochodzi z Brzegu i od dziecka interesował się fotografią. Już od pół wieku robienie, a w zasadzie tworzenie zdjęć to jego pasja. Od pewnego czasu swoje prace umieszcza na portalach społecznościowych, zbierając przy tym sporą grupę odbiorców. W rozmowie z nami opowiada o swoich początkach, przekazuje pewne wartości oraz zdradza nam swoje marzenia i plany na przyszłość. Nie brakuje także ciekawych anegdot i wątku dotyczącego Brzegu. Zapraszamy do lektury! W naszej galerii znajdziecie fotografie Jana Androsa, wobec których nie można przejść obojętnie.

Fotografią zajmuje się Pan zawodowo czy jest to Pana hobby?
To jest typowe hobby. Choć był co prawda czas, że trochę z tego żyłem. Ludzie czasami mnie o coś proszą, abym wykonał dla nich jakieś zlecenie, jednak jestem dalej aktywny zawodowo i staram się tego unikać, bo doba ma przecież tylko 24 godziny (śmiech). Robię jednak sporadycznie wyjątki dla rodziny czy znajomych.

Od ilu lat Pan się zajmuje fotografią?
Pierwsze zdjęcia zacząłem robić mając 12 lat. Dziś tych lat mam ponad 60, zatem jak widać minęło już trochę czasu (śmiech). Jak zaczynałem przygodę z fotografią pół wieku temu, to było zupełnie coś innego, niż dziś. Wtedy było dużo trudniej, aktualnie ta tradycyjna ciemnia fotograficzna została zastąpiona komputerem. Dziś ważne jest, aby mieć dobry sprzęt. Przed laty siedziało się w ciemni i rozwijało swoje umiejętności.

Wiem, że bardzo dużo zdjęć Pan umieszcza w internecie. Gdzie możemy znaleźć Pana prace?
Przede wszystkim Facebook. Strona „Androsek”, ale oprócz tego działam na siedmiu portalach: „Pstrykamy – Brzeg i okolice”, z brzeskich jest jeszcze „Fotografia Brzeg”. Działam również na stronie opolskiej „Niezwykła Opolszczyzna”. Na tych stronach jest mnie najwięcej. Pozostałe strony to już bardziej są przeznaczone dla koneserów, tam są zrzeszeni ludzie, których pasją jest wspólna fotografia.

Jak się zaczęła Pana przygoda z mediami społecznościowymi? Dziś czuje się Pan na nich, jak ryba w wodzie. Coraz więcej osób interesuje się Pana zdjęciami.
Początkowo tych ludzi było niewiele, ale rzeczywiście przybywa ich z każdym dniem. Aktualnie jest naprawdę spora grupa, która śledzi moje prace. Nie lubię się przechwalać, ale to bardzo miłe, kiedy na przykład odzywa się do mnie Pani z Wenezueli. Wyjechała kiedyś z Brzegu, wpadła w internecie na moje zdjęcia i nawiązaliśmy kontakt. Generalnie obserwują mnie osoby z Francji, Kanady, USA czy nawet Iranu i Iraku. Mam świadomość tego, że mam swój specyficzny styl, który jest już rozpoznawalny. On się oczywiście spotyka także z krytyką, bo niektórzy twierdzą, że przeinaczam czy koloryzuję. Ale to mój styl i jestem mu wierny.

Ile czasu tygodniowo jest Pan w stanie poświęcić na swoją pasje? W końcu to już nie tylko zdjęcia, ale również interakcja z ludźmi w coraz większym stopniu.
Bardzo dużo. Ja też jestem perfekcjonistą i bardzo mi zależy, aby każda praca była dopieszczona. Chciałbym, aby każde zdjęcie niosło jakiś przekaz. Czasem przy jednej fotografii potrafię siedzieć godzinę. Uwielbiam portrety i detale, ostatnio uruchomiłem album pt. „Inny Świat”, gdzie wrzucam zdjęcia nieco inne, niż do tej pory. Cały czas mam nowe pomysły.

Ile według Pana w dzisiejszych zdjęcia jest kunsztu fotografa, a ile magii dobrego sprzętu? Oraz czym według Pana może się wykazać fotograf, aby laik dostrzegł w zdjęciach coś szczególnego?
Każdy fotograf dziś obrabia zdjęcia w różnych programach, których jest cała masa. Nie znam fotografa, a obserwuję różnych fotografów na całym świecie, który gdzieś zamieszczałby swoje „surowe” zdjęcia. Jednak to też jest pewna sztuka, która trzeba nabyć, aby nadać zdjęciu czegoś szczególnego. Zatem generalnie ta ingerencja jest spora i nie ma co oszukiwać ludzi, że jest inaczej. Oczywiście nie w każdym zdjęciu, bo czasem znajdą się ujęcia idealne, jednak to rzadkość.

A jakie warunki trzeba spełnić, aby nazwać się fotografem? Czy ten kto ma aparat w rękach to już jest fotografem?
Oczywiście będąc fotografem warto mieć dobry aparat, ale trzeba mieć przede wszystkim chęć poznawania i kochać piękno. Często, aby uzyskać coś nieszablonowego trzeba się poświęcić. Ile to już razy wstawałem w nocy, albo jechałem kilka godzin, aby wykonać jakieś zdjęcia. Często to również tzw. „spontan”. Pewnego dnia obudziłem się o trzeciej godzinie w nocy i zobaczyłem, że pada śnieg, a dziś śnieg to rzadkość. Wziąłem aparat i obleciałem całe miasto. To jest właśnie to co kocham w fotografii. Oczywiście skończyłem w Parku Wolności, bo fotografuję go już od wielu lat. To jest też cudowne miejsce na mapie Brzegu.

Jako, że sam Pan wywołał ten temat, teraz porozmawiamy o Brzegu. Wiem, że jest Pan rodowitym brzeżaninem. W Brzegu jest kilka zabytków, które są znane i o których dużo się mówi. Natomiast chciałbym Pana spytać, które miejsce w Brzegu według Pana jest niedocenione i zasługiwałoby na więcej uwagi?
Bardzo ciekawe pytanie. Według mnie bardzo niedoceniane są ogrody zamkowe. Kiedyś miałem tam przyjemność robić zdjęcia i mogłem za uprzejmością pewnych osób wejść głębiej, bo do tej pory ogrody widziałem jedynie przez płot. Według mnie to jest cudo, naprawdę. W tych ogrodach, jest kilka fontann, które są niewidoczne z poziomu płotu, a robią nieprawdopodobne wrażenie. Warto by było w nie zainwestować, bo to świetna sprawa. Generalnie uważam, że ten rejon miasta to takie brzeskie centrum: kościół, zamek, hotel, kolejny hotel, w niedalekiej przyszłości Muzeum Kresów, w pobliżu jest też kręgielnia. Jeślibyśmy dodali trochę walorów rozrywkowych to uważam, że zwiedzający zostaliby z przyjemnością na dłużej w Brzegu, niż kilka godzin. Powiem więcej, mam wrażenie, że miastu brakuje długofalowej wizji. Dla mnie centrum to tak jak wspomniałem wcześniej okolice zamku. To zamek, a nie ratusz jest wizytówką naszego miasta, bo ratusz znajdziemy w każdym mieście. Po oświetleniu nasz ratusz prezentuje się pięknie i uważam, że dobrze by było zastosować ten zabieg na zamku. Oświetlenie wpływa bardzo mocno na estetykę, a zwiedzający chcąc go zobaczyć w nocy, musieliby w Brzegu przenocować. Super według mnie tę część miasta uzupełniłby dodatkowo całoroczny basen. Każdy znalazłby coś dla siebie, a liczba atrakcji byłaby na tyle duża, że zwiedzający z miłą chęcią zatrzymaliby się w naszym mieście na dłużej.

Zauważyłem, że większość Pana zdjęć to miejsca ładne, generalnie nacechowane estetyzmem. Natomiast w Brzegu również możemy spotkać miejsca, które mówiąc delikatnie nie są chlubą naszego miasta. Dlaczego Pan ich nie fotografuje?
Niejednokrotnie mnie oto pytano. Ludzie na grupach, nawet sugerowali mi miejsca, które chcieliby, abym sfotografował. Powiem tak, przybrałem taką formę i nie chciałbym jej zmieniać. Będąc szczerym może i bym się nawet tym zainteresował, gdybym wiedział, że w Brzegu się nic nie robi. Jednak ja jestem zdania, że nasze miasto rozkwita i nie chciałbym ingerować w tę „ciemną” stronę miasta na moich zdjęciach.

Czego w Brzegu aktualnie brakuje Pana zdaniem?
Mam wrażenie, że koncepcji. Dużo działań jest prowadzone w sposób chaotyczny, bez większego planu na przyszłość. Doceniam to, że władze starają się dbać o Brzeg i to trzeba im oddać, że rzeczywiście dużo robią. Jednak brakuje mi jakiegoś planu, który mógłby nasze miasto rozwijać w perspektywie nie kilku, a tak jak już wspomniałem wcześniej, kilkudziesięciu lat do przodu. Mam tutaj na myśli na przykład sferę gospodarczą. Na „Zielonce” miało powstać wiele inwestycji, których jednak nie widać. Miał tam się rozwinąć przemysł, ludzie mieli mieć nowe miejsca pracy, ale to już historia. Dużo młodych ludzi wyjeżdża z Brzegu, nie oszukujmy się. Jadą za lepszą pracą, możliwościami.

Widziałem, że sporo Pan podróżuje, odwiedził Pan wiele miejsc poza granicami naszego kraju. Które zrobiło na Panu największe wrażenie?
Najbardziej mi się podobało na Korfu w Grecji. Przepiękna, zielona wysepka. Cudowne plaże, wszędzie blisko, więc można zwiedzić ją całą. Udało nam się dogadać z pewnym Grekiem i łodzią płynęliśmy i podziwialiśmy widoki. Świetna sprawa, serdecznie polecam to miejsce, niedaleko jest również Albania. Korfu to dużo kontrastów i uliczki we włoskim stylu.

Za zdjęciami jest Pan w stanie pojechać naprawdę daleko, jaka przygoda utkwiła Panu w pamięci?
Kiedyś pojechałem do Budapesztu. W pociągu żołnierze zaczęli się bić, ewidentnie byli pod wpływem alkoholu. Jeden poleciał na mój plecak, rozwalił mi lustro w aparacie. Nie mogłem tego przeżyć. Kupiłem klej, jakoś udało mi się je skleić i zrobić zdjęcia, które mam do dziś. Przecież po to pojechałem między innymi, to jakbym mógł wrócić bez zdjęć tego pięknego parlamentu (śmiech)! Raz w Rumunii spotkałem gościa, który chciał ode mnie odkupić aparat za 200 dolarów, a on był warty wtedy raptem 50. Nie mogłem się zorientować dlaczego mu tak zależy. Okazało się, że to był jakiś oszust i ja mu gdzieś zrobiłem zdjęcie i strasznie chciał ode mnie odkupić aparat, bo się bał, że jestem z policji! Naprawdę, wiele wspomnień, anegdot mógłbym opowiadać.

Czego zatem można Panu życzyć?
Myślę, że tzw. „wisienką na torcie” byłoby wydanie autorskiego albumu. Mam kilku znajomych, z którymi chciałbym stworzyć ten projekt. Znam pewną panią, która pisze wspaniałe wiersze. Dodatkowo osoba z mojego bliskiego otoczenia jest historykiem. Połączenie zdjęć z poezją, ciekawostkami czy historią, myślę, że dałoby wspaniały efekt. Trwają już nawet rozmowy ze sponsorami. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda mi się to zrealizować.

Dziękuje Panu bardzo za poświęcony czas i wszystkiego dobrego, aby udało się zrealizować wszystkie pomysły i marzenia.
Dziękuję również.

Jana Androsa możecie śledzić na Facebooku, klikając TUTAJ. Znajdziecie tam wiele zdjęć i albumów autorstwa brzeskiego fotografa.

Czerwone wino nie takie zdrowe

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Karolina
Ja korzystam z e-kursu dostępnego na tej platformie https://kursy.swiatobrazu.pl Jest sporo materiałów, uczę się fotografii od podstaw. Dla mnie taki kurs online jest świetnym rozwiązaniem, bo nie mam za dużo czasu na korzystanie z kursów stacjonarnych ani webinarów. Dzięki platfromie uczę się wtedy gdy mam ochotę.
Dodaj ogłoszenie